archiwum

Czekając na bohatera

recenzja spektaklu Ostatnie rozdanie

Publiczność w milczeniu tłumnie zasiadła na scenie i spokojnie przypatrywała się sobie. Była odświętnie ubrana, skupiona, cierpliwie czekała na to co miało się zdarzyć. I już w tym czekaniu było coś uroczystego i szczególnego, zdarzającego się w teatrze coraz rzadziej: nikt nie popijał wody, nie bawił się telefonem, nie podjadał wafelków, nie gadał, nie zachowywał się tak jakby był na własnej kanapie przed telewizorem. Czekano na szanowanych, znajomych gości, których dawno nie widziano. Wygląda na to, że na bohaterów książki Wiesława Myśliwskiego „Ostatnie rozdanie”, którzy za sprawą aktorów Teatru Przedmieście z Rzeszowa, debiutujących w naszym Konkursie, mieli pojawić się na całkiem dużej scenie Domu Kultury w Stalowej Woli. Od poprzedniej książki autora, „Traktatu o łuskaniu fasoli”, do wydania następnej minęło dziewięć lat. I minęły jeszcze kolejne miesiące zanim na deski sceny przeniósł ją Teatr Przedmieście. Tym większą wagę miało to czekanie na nową książkę tego niezwykłego pisarza.  Aneta Adamska zaadaptowała powieść dbając o lojalne przedstawienie jej bohaterów, ale i o żywość i atrakcyjność widowiska. Zaczęła scenami z uroczystego jubileuszu, kiedy jubilat odmawia odebrania telefonu, a potem wychodzi do długo oczekujących go gości i…  chowa się pod stół. Zaskakująca to introdukcja do opowieści, w której bohater będzie sumował swoje życie. I odkryje, że rządził nim przypadek, a raczej nieustanna ucieczka od tego co już poznane i przynoszące stabilizację. Pozostał mu notatnik z adresami, jedyny instrument porządkujący minione zdarzenia. Spis nazwisk ludzi, którzy dawno zostali zapomniani, albo już nie żyją, choć pojawiają się na scenie i dialogują z bohaterem. Bliscy: Maria i Matka, Ojciec w relacji jednej z postaci; przyjaciele: Krawiec i Szewc; znajomi z rozmaitych lat: Profesor z ASP, modelka. Z głośników płynie ciepły głos czytający listy pisane do niego przez całe życie przez kochającą go kobietę. Nigdy na te listy nie odpisał. Właściwie można by dostrzec w tej postaci wiele cech everymena. Kogoś bez szczególnej historii. Bez wielkich wyzwań losu, historii, czy nakazów Boga. Raczej uwikłanego w kaprysy przypadków. A jednocześnie wypełniającego swoim życiem historię wielu potencjalnych „każdych”. Paradoksalnie właśnie to, co chyba najciekawsze w tej osobie, sprawiło reżyserce najwięcej kłopotów. W roli bohatera obsadziła Romana Adamskiego, dziennikarza radiowego, który, można podejrzewać, z zawodowej natury usuwa się w cień wobec gości, z którymi na co dzień rozmawia. Jednak pozbawienie aktorskiej wyrazistości postaci, wokół której kręci się cała opowieść, zatarcie jej indywidualnych cech odbiło się bardzo niekorzystnie na przedstawieniu. To skądinąd częsty błąd adaptatorów prozy: widzą w opracowywanej książce głównie dialogi i sytuacje sceniczne, natomiast gubią to, co wpisane jest w samą narrację. A przecież u Myśliwskiego właśnie w słowach bohatera-narratora najpełniej objawia się przedstawiany świat – zarówno zewnętrzny, materialny, przestrzenny, jak i wewnętrzny, duchowy. Oczywiście wszystko to naraz oznacza i dla teatru, i dla aktora sprostaniu całej serii właściwie wykluczających się oczekiwań. Bohater powinien być jak każdy, powinien być jak nikt, a jednocześnie powinien działać na scenie w taki sposób, by po prostu warto go było zapamiętać. To bardzo trudne wyzwanie. Przy lekturze „Ostatniego rozdania” ma się niezachwianą pewność, że każde zdanie jest przemyślane, konieczne, zapisane trwale w materii szlachetniejszej niż ekran komputera. Na scenie zgubiła się owa magiczna niezbędność każdego napisanego przez Myśliwskiego słowa. A jednak, niezależnie od wszystkich zastrzeżeń, im bardziej przedstawienie zbliżało się do końca, tym mocniejsze stawało się wrażenie, że publiczność, ta odświętna, poważna, skupiona, chłonie opowieść coraz mocniej utożsamiając się z bohaterem. I oglądając jego rozrachunek z życiem zapisanym w notesie z adresami, intensywnie próbuje dosłuchać się w scenicznych zdarzeniach czegoś istotnego o życiu własnym.
Andrzej Lis

Wiesław Myśliwski OSTATNIE ROZDANIE. Adaptacja i reżyseria: Aneta Adamska, scenografia: Paweł Zgoda, muzyka: Orkiestra Dęta „Zgoda” z Rakszawy. Premiera w Teatrze Przedmieście w Rzeszowie 4 listopada 2016.