archiwum

Jeremi się ogarnął

recenzja spektaklu Jeremi się ogarnia LOL

Wystawiony na poznańskiej Scenie Wspólnej spektakl "Jeremi się ogarnia.Lol" opowiadający o grupie przyjaciół, którzy w obliczu poważnej choroby jednego z nich muszą na chwilę porzucić komfortową codzienność współczesnego nastolatka, jest interesującą i wartościową realizacją - z kilku co najmniej powodów. Po pierwsze inteligentny, zgrabnie operujący młodzieżowym slangiem tekst Szymona Jachimka nie jest infantylny, a o sprawach istotnych mówi w sposób mądry i uwrażliwiający. Twórcy nie wdzięczą się do młodych widzów, traktują ich poważnie, unikają protekcjonalnego tonu. Po drugie nowoczesna, dopracowana wizualnie inscenizacja czyni poznański spektakl atrakcyjnym widowiskiem. Na uwagę zasługuje zarówno przywodząca na myśl wirtualny świat gry komputerowej scenografia projektu grupy Mixer, jak i oprawa muzyczna autorstwa Grzegorza Mazonia, która wraz z projekcjami tworzy sugestywny sceniczny świat. Można by rzec, bez zbędnej przesady, że niejeden kameralny spektakl "poważnego" teatru dramatycznego mógłby oprawy plastycznej "Jeremiemu" pozazdrościć.

Kolejnym elementem składającym się na niewątpliwy sukces poznańskiego przedstawienia jest aktorstwo. Dorota Abbe, na co dzień aktorka Teatru Nowego, decydując się na pracę z młodzieżą, podjęła spore ryzyko. Opłaciło się jednak. Nie ma nic straszniejszego od teatru skierowanego do młodego widza, w którym dzieci czy nastolatków grają panie i panowie w średnim wieku, pokracznie reprodukujący własne wyobrażenia na temat życia młodszego pokolenia. Tymczasem w "Jeremim" młodzi i zdolni ludzie, bezpretensjonalnie, ze swobodą i naturalnością opowiadają widzom w podobnym wieku o sprawach dla nich istotnych - o przyjaźni, dorastaniu, samotności, pierwszych miłościach. Świetnie radzą sobie zwłaszcza wcielający się w tytułową postać Nikodem Kaczmarek oraz partnerująca mu w roli Soni Kinga Roszak.

O ile w ostatnich latach w teatrze dziecięcym nastąpiła jakościowa rewolucja, wciąż niewiele jest w gruncie rzeczy spektakli skierowanych do nastolatków. Jeszcze mniej jest dobrych spektakli dla młodych dorosłych. Takich, które mówią rzeczy ważne, bez nachalnej dydaktyki, które bawią bez wulgarnej infantylizacji. Poznańskie przedstawienie Doroty Abbe znakomicie tę lukę w rodzimej produkcji teatralnej wypełnia.